Pilot Doswiadczalny

Potocznie w jezyku polskim znany jako "oblatywacz". Troche smieszy mnie takie okreslenie swa infantylnoscia i niemal natychmiastowa informacja o braku wspolczesnej wiedzy lotniczej. To tak samo jak z "awionetka", o ktorej kiedys trafnie na lamach "Przegladu Lotniczego" pisal Maciek Noskowski. W kazdym razie raczej czuje sie pilotem... niz oblatywaczem. Moje uprawnienia po angielsku brzmia calkiem powaznie; "Test Pilot -class B".  A mowiac bardziej przystepnie posiadam jako dodatkowe uprawnienie prawo do wykonywania lotow probnych na samolotach i wiatrakowcach experymentalnych, budowanych amatorsko, odbudowanych i po naprawach glownych, pod warunkiem ze takie latajace urzadzenie nie przekroczy 2700 kg masy startowej.

Wlasnie ukonczylem loty probne na tym samolociku "SB-2" i czekam na mniej wietrzna pogode zeby wylaszowac na niego wlasciciela/budowniczego i pilota w jednej osobie. Steve Boshoff, bo o nim mowa, zbudowal ten samolocik w oparciu o skrzydla znanego tez w Polsce "KR-2" (Smigly). Dodal calkiem zgrabny i nieco wiekszy kadlub. Przyczepil do tego silnik VW 2,0 z turbodoladowaniem, zmienil gdzie trzeba, co trzeba, w stosunku do "KR-2" i osiagnal bardzo przyjemny i szybki samolocik turystyczny. "SB-2" potrafi leciec z predkoscia przelotowa 180 km/h zuzywajac jedynie okolo 8 litrow paliwa samochodowego na godzine lotu. Teraz trzeba to ladnie pomalowac i w swiat! Steve z wyksztalcenia jest inzynierem lotniczym i planuje uruchomienie produkcji tego samolotu w zestawach do samodzielnego montazu - w tak zwanym "kicie". W zestawie kadlub bedzie wykonany z laminatu. Istnieje projekt zaadoptowania silnika "Nissan". Zyczyc tylko trzeba powodzenia ambitnemu przedsiewzieciu - ma to byc "samolot ludowy" czyli dla kazdego kto chce latac a nie koniecznie jest bardzo bogatym czlowiekiem.

Jakis rok temu wykonalem dwa loty probne na tym ladnie wygladajacym "KR-2". Niestety bylem niezadowolony z tego samolociku. Temperatura oleju umykala spod jakiejkolwiek kontroli w okolice plynnego metalu. Silnik rozwijal tak marne obroty ze ledwie udalo sie byc z tym w powietrzu. W czasie lotu obroty nawet spadaly. Mysle ze do gaznika dostawalo sie cieple powietrze na skutek wadliwego zaprojektowania kanalow chlodzacych w okapotowaniu silnika. Typowy przyklad ze czasem praca pilota uczacego samolot latania jest calkiem wymagajaca. Slyszalem ostatnio ze wszystkie usterki zostaly usuniete i wlasciciel  powaznie potraktowal moje uwagi. Ponoc samolocik jest do sprzedazy za okolo 9 tys. dolarow.

A co powiecie o takim "Falcon P-1"? Dziwnie wygladajacy samolocik. Wlasciwie powiedzialbym ze jest to jednomiejscowy motoszybowiec o doskonalosci okolo 25. Napedzany silniczkiem Rotax o mocy zaledwie 27 KM. Osobiscie jest to dla mnie najmniejszy silnik, na ktorym wzbilem sie w powietrze. Mialem pewne obawy czy da sie tym wystartowac, szczegolnie ze lotnisko bylo okolo 1800m. nad poziom morza! Samolocik wystartowal calkiem sprawnie i zupelnie dziarsko wzniosl nas w okolice rozlozystego cumulusa, ktory znakomicie poprawil nasze wznoszenie. Wykonalem okolo godzinny fantastyczny lot termiczny przy akompaniamencie silniczka jak od kosiarki. Pozniej wykonalem jeszcze kilka krotszych lotow aby uzyskac uprawnienie instruktora na tym "Jastrzebiu". Pierwszy raz latalem samoletem w ukladzie "kaczki". Drazek sterowy lamie sie na osi tuz pod uchwytem dloni tak jak w "Spitfire". Dzieki temu wychylajac lotki nie obijamy sobie nog drazkiem sterowym, a lotki sa dosyc ciezkie. Samolocik jest pieknie odbudowany z wraka znalezionego gdzies w farmerskiej stodole. Fred, obecny wlasciciel sam nauczyl sie latac na swoim Falkonie. W ciagu ostatnich dwoch lat wylatal okolo 80 godzin. Niestety wszystko to bylo nielegalne bo nie mozna bylo znalezc instruktora z kwalifikacjami na Falkonie. W zwiazku z tym napisalismy list do Civil Aviation Authority (CAA) w Pretori z prosba o przyznanie mi takich uprawnien w oparciu o moje samodzielne wylaszowanie sie. Zgode otrzymalismy. Z prawdziwa satysfakcja podpisalem wkrotce dziennik pilota Freda, nominujac go na w pelni legalnego pilota wspanialego Falcona P-1. Trzeba bylo widziec usmiech na twarzy Freda!

* HOME * LATANIE *