NOWOSCI
Dzisiaj, 16 pazdziernika 2003 nasza szkola lotnicza "Dywizjon 303" przeszla pomyslnie inspekcje panstwowego nadzoru lotniczego RPA (SA CAA). W zwiazku z tym od dzisiaj jestesmy w pelni samodzielna nowa szkola lotnicza w RPA. Zagwarantowane mamy prawo do prowadzenia treningu w zakresie uprawnin do licencji pilota mikrolajtowego, turystycznego, wiatrakowcowego i zawodowego a takze do szkolenia w lotach wg. przyrzadow (IFR) i na samolotach wielosilnikowych. Z tak duzym wachlarzem uslug spodziewamy sie wzbudzic spore zainteresowanie. Do tej pory dzialalismy pod parasolem prawnym innych szkol lotniczych. Jest to wielki dzien dla nas zaangazowanych w ta przygode lotnicza a zarazem odpowiedzialnosc za realizacje pomyslu na polska szkole latania na "drugim koncu swiata", ktora bedzie tyle profesjonalna co i przyjazna i bezstresowa w swej dzialalnosci. Wypada chyba zyczyc z tej okazji pomyslnosci i stu lat temu przedsiewzieciu. Chyba udalo sie . 17 listopada 2004 mielismy doroczna inspekcje szkoly przez nadzor panstwowy i wszystko wypadlo bardzo dobrze. Przechodzimy takze dosyc istotne zmiany organizacyjne. Moj wspolnik wycofuje sie z biznesu. W zwiazku z tym zostalem wlascicielem biznesu, jestesmy w procesie wykupu hangaru i moze Pipera-28. Szkola zatrudnila w pazdzierniku instruktora na caly etat i zaczela osiagac miesieczne naloty powyzej 100 godzin od tego czasu
16 grudnia 2003 nasz syn Mateusz polecial samodzielnie pierwszy raz z silnikiem, bo tak naprawde to pierwszy raz samodzielnie polecial w pazdzerniku 2000 na glajcie czyli na paralotni. Tym razem jednak odbylo to sie z silnikiem "Rotax-914 UL" tuz za plecami pilota na...

...wiatrakowcu "Magni Gyro M-16" ZU-DCV. Bylismy z Mateuszem kilka dni w okolicach Port Elizabeth i tam dokladnie w Goffry Bay na lotnisku o nazwie Paradise Beach Mateusz wylatal 2,5 godziny na tym bylym polskim wiatrakowcu. Zadzwonilem do Grazyny i powiedzialem; Posluchaj przez telefon, slyszysz, to brzeczy nasz wiatrakowiec a w nim siedzi sam nasz synek...Bube az prawie zatkalo a potem w watpliwosc niemalze poddawala moja odpowiedzialnosc. Od poczatku grudnia 2004 Mateusz jest licencjonowanym pilotem wiatrakowca i ma juz okolo 50 godzin wylatane na wiatrakowcu. W pierwszej polowie roku wiatarakowiec latal bardzo malo bo niepewny byl jego status finansowy, ale ostatecznie udalo sie nam go wykupic od inwestora w sierpniu i nasz "Magni Gyro" lata "pelna para" dajac dobry zysk i przynoszac duzo frajdy..
Potem wrocilismy do domu i dokonczylismy szkolenie Mateusza do samodzielnego wylotu na samolocie...

11 stycznia polecial Mateusz samodzielnie na Piper PA 28/161 "Cherokee" ZS-MUF. Poniewaz w grudniu Mateusz zrobil mature i dolaczyc mial do calkiem pokaznej armi bezrobotnych, bo bialych, absolwentow szkol srednich i wyzszych w tzw. "demokratycznej" RPA, udalo mi sie zatrudnic chlopaka w naszym "303 Dywizjonie". Mateusz na razie ma tytul "pilot asystent", czyli gosc od wszystkiego, a w wolnych chwilach i okazjach do latania. Ale tak naprawde to mamy bardzo ambitny plan szkolenia lotniczego, nauki hostori Polski i cywilizacji europejskiej. Chce takze Mateusza wdrozyc w dzialalnosc biznesowa i dydaktyczna naszej szkoly. Kto wie moze za niedlugo bedzie to jego biznes? No i po roku czasu Mateusz jest prawdziwie moja prawa reka, pelni bardzo sprawnie funkcje Flight Operation Manager. Troche brak odpowiednika w polskich aeroklubach ale powiedzmy jest to taki czlowiek do wszystkiego, ktorego glowna troska jest sprawne i efektywne dzialanie szkoly. Niedlugo do tych obowiazkow dolaczy instruktorzenia na wiatrakowcu...
Rok juz prawie szybko minal i ta stronka sie mocno zdeaktualizowala. Mateusz w miedzyczasie zdobyl RPA licencje turystyczna (PPL) na samolotach i licencje pilota wiatrakowcowego. Bylo to wszystko na przelomie listopada i grudnia 2004 jako podsumowanie dosyc wytezonego roku pracy i nauki. Wystarczy powiedziec ze Mateusz ma juz okolo 250 wylatanych godzin. Technicznie biorac szkola jest firma, ktora tez w tym roku calkowicie przeszla w moje rece w zwiazku z wycofaniem sie mojego wspolnika. Mysle ze wazne jest to ze ugruntowalismy sie operacyjnie i przy zwiekszajacej sie flocie i liczbie instruktorow powinnismy w przyszlym roku rytmicznie wylatywac w okolicach 120 godzin miesiecznie.
Z prawej stoi nasz instruktor. Josua jest instruktorem na samolotach i wiatrakowcu, mlody ale wysoko wykwalifikowany a przy tym naprawde entuzjastyczny. Ile by mu nie przyszlo latac w ciagu dnia z uczniami to zawsze jest chetny do nastepnego lotu. Pracuje z nami juz ponad rok. W ciagu tego roku Josua wylatal jako instruktor ponad 600 godzin. W srodku stoi kierownik operacyjny, Mateusz. Na tym zdjeciu wlasnie po swoim laszowaniu na Cessne 172, ktora po okolicy lata sympatyczna Joanita, ktora ma ponoc bogatego tatusia. Joanita wpadla do nas na kawe to my z Mateuszem skorzystalismy z okazji i Mateusz wylaszowal sie na samolot Joanity. (uaktualniono 12 listopada 2005)
W styczniu 2007 roku mielismy mila wizyte Grzeska Fracali z Polski. Wyglada na to ze Chlop zostal zauroczony wiatrakowcami. W duzej mierze jest to zasluga jego instruktora Mateusza, ktory tutaj siedzi w pierwszej kabinie szkolnego ZU-DCV, podczas odlotu na nasze lotnisko (FABB) po okresowym serwisie w firmie ROTEX na lotnisku Solitude....Tak, tak - czas szybko leci. Mateusz juz od roku jest instruktorem na wiatrakowcach. Do stycznia 2007 wylatal jako instruktor okolo 200 godzin i calkiem niezle mu to wychodzi. Na codzien prowadzi nasza szkole i ciezko pracuje nad egzaminami do licencji pilota zawodowego, ma juz 5 przedmiotow na wymaganych 8. (Uaktualnienie 10.02.2007)
W lutym 2008 roku mielismy okazje wyszkolic Mateusza na PZL-104 "WILGA". W dzisiejszych czasach to prawdziwy wyczyn, bo "Prawdziwych lotnikow juz nie ma". Przeszkolenie zrobilismy na pieknie odrestaurowanej wildze, ktora otwiera nasza strone internetowa. Za pare dni pojechalismy razem z Mateuszem do Namibi wykonac oblot innej wlasnie odbudowanej, bylej NRD-owskiej "Wilgi". Po locie probnym kolej przyszla na Mateusza i ku swojej wielkiej radosci wykonal pare kregow na Namibijskiej "Wildze" (V5-TWO). Przy okazji uzyskalismy Namibijskie walidacje naszych RPA licencji a ja zostalem upowazniony do egzaminowania pilotow na typ "Wilga" wpisywanych do Namibijskiego rejestru. Musze na marginesie przyznac, ze mile nas zaskoczyla przyjazna i profesjonajna praca Namibijskiego Departamentu Lotnictwa Cywilnego (DCA) i jego szefa pana Lary Makwanza.